Historia autobusowej potęgi

Komentarze, opinie, dyskusje o aktualnych wydarzeniach związanych z komunikacją miejską i przemysłem autobusowym.

Moderatorzy: Leszek Matula, TFZ

NDT
Ekspert BusForum
Ekspert BusForum
 
Posty: 2483
Dołączył: czwartek, 12 października 2006, 08:42
Lokalizacja: Gdynia
Avatar użytkownika

Historia autobusowej potęgi

Postprzez NDT » piątek, 1 grudnia 2006, 08:56

http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,76683,3764303.html

[quote]Jak mało który samochód autobus był zawsze odzwierciedleniem epoki. Niewyobrażalne jak szybko końskie wozy wyprzedziły jelcze "ogórki" wyparte potem przez ikarusy i wreszcie zastąpione niskopodłogowymi solarisami. Dziś Polska jest autobusową potęgą
Prototyp autobusu pojawił się na długo przed wynalezieniem silnika spalinowego. Już w XVII w. działały wehikuły z napędem żaglowym, sprężynowym czy parowym. Z kolei powszechne w XIX w. były konne omnibusy. Kursowały po stałych trasach i zgodnie z rozkładami jazdy. Korzystano z nich m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Krakowie. Z czasem zostały wyparte przez tramwaje elektryczne. Te mimo niezaprzeczalnych atutów wymagały jednak budowy kosztownego torowiska. Prace nad pojazdem, który mógłby jeździć po ulicach, trwały.

Podarowane stalingraty

I tak najpierw pojawił się trolejbus. Pierwszą linię uruchomiono 1 lipca 1912 r. we Wrocławiu. Jednak niedoskonałości techniczne sprawiły, że działała tylko kilkanaście miesięcy. To był sygnał do autobusowego szturmu. Pierwsze próby ich użycia w komunikacji miejskiej miały miejsce w latach 1901-06 (Szczecin, Wrocław), kilka lat później na większą skalę (Warszawa, Toruń). Nie wszystko się udawało głównie z powodu fatalnych dróg. Zaraz po odzyskaniu niepodległości w 1919 r. władze Tramwajów m.st. Warszawy zamówiły 56 autobusów w dwóch firmach - Saurer (Austria) oraz Benz-Gaggenau (Niemcy). Pierwsze warszawskie autobusy - saurery - były piętrowe, niemieckie benzy miały przyczepki.

Ich inauguracyjny wyjazd przyspieszono z powodu strajku tramwajarzy w czerwcu 1920 r., jednak długo nie zagościły na ulicach. Wyjechały z miasta, wożąc żołnierzy na front wojny polsko-bolszewickiej.

Wtedy ożyły trolejbusy. Stało się to dzięki opatentowaniu przez Niemca Maksa Schiemanna systemu dostarczania prądu z dwóch przewodów zawieszonych równolegle nad drogą, po których przesuwały się odbieraki. Był na tyle niezawodny, że pozwolił na dynamiczny rozwój trakcji trolejbusowej na całym świecie. W Polsce pierwszą taką linię uruchomiono w 1930 r. w Poznaniu.

W tym samym czasie rozpoczęto produkcję autobusów na licencji Saurera i Chevroleta. Wojna przerywa jednak dobrą passę - większość pojazdów została zarekwirowana bądź uległa zniszczeniu. W okupowanych miastach, tam gdzie komunikacja autobusowa funkcjonowała, z reguły przeznaczona była tylko dla Niemców.

Po wojnie z braku sprawnych autobusów powszechne było wykorzystywanie ciężarówek z demobilu do przewozu pasażerów. Opierano się także na pojazdach sprowadzonych z zagranicy w ramach pomocy humanitarnej. W ten sposób do Warszawy trafiło w 1945 r. dziesięć angielskich piętrusów. Wsiadanie do nich było skomplikowane - miały drzwi nie od tej strony co chodnik. Do Warszawy trafiły też podarowane przez ZSRR trolejbusy mające na karku już dziesięcioletnią służbę, bardzo awaryjne. Zyskały przydomek stalingraty.

Z czasem do odbudowywanej stolicy zaczęły napływać nowe autobusy - najpierw marki Chuasson z Francji, potem (Zachód był "be") radzieckie i węgierskie, aż do odwilży 1956 roku. Wtedy do łaski wróciły pojazdy francuskie.

W innych miastach tak różowo nie było. Ciężarówki zastępowano autobusami marki Star... budowanymi na bazie ciężarówki. Później w większych miastach pojawiły się węgierskie mavagi.

Wkracza "ogórek"

Miasta rosły, rosła liczba pasażerów. Przełomowy w historii autobusów był rok 1959. W zakładach mechanicznych w Jelczu pod Wrocławiem uruchomiono produkcję na licencji Skody. Pojazdy, nazywane ze względu na obłe kształty "ogórkami", na kilka dekad opanowały polskie ulice. W wielu miastach zachwyt nimi osiągnął taki pułap, że likwidowano linie tramwajowe, aby w ich miejsce uruchomić autobusowe.

W latach 60. produkcja "ogórków" szła już pełną parą. Jelczańskie zakłady wspomagała fabryka w Sanoku produkująca niewielki autobus San. Mimo to potrzeby komunikacji były wciąż niezaspokojone. Autobusy musiały być większe.

Fabryka w Jelczu uruchomiła więc produkcję przyczep do "ogórków". Na inny pomysł wpadli mechanicy MZK Warszawa. Dwa rozbite w wypadkach jelcze połączyli, tworząc autobus przegubowy. Tę garażową prowizorkę ogłoszono natychmiast wielkim sukcesem oddolnej myśli technicznej. Fabryka w Jelczu przejęła dokumentację i po niezbędnych modyfikacjach rozpoczęła seryjną produkcję. Warszawski sukces miał naśladowców. W kilku miastach próbowano na własną rękę budować przegubowe trolejbusy i tramwaje. Co ciekawe, macierzysta fabryka "ogórków" w Czechosłowacji nigdy nie wyprodukowała ani przegubowca, ani przyczepki.

Mimo fanatycznej popularności jelcza władzy autobus ten nie leżał, bo nie pasował do wizerunku "drugiej Japonii", jaki promowała PZPR. Rozpisano zatem międzynarodowy konkurs na licencję nowego autobusu dla Polski. W szranki stanęła cała autobusowa awangarda z Europy. Zwyciężyła zasłużona dla motoryzacji, choć wówczas już podupadająca francuska firma Berliet. W latach 70. na stołecznych ulicach pojawiło się ponad 1500 autobusów PR100 i PR110. To była klęska. Pojazdy nie sprawdziły się w polskich warunkach, były zbyt delikatne. Gwoździem do trumny dla ciepłolubnych berlietów była zima stulecia w 1979 roku, która unieruchomiła setki autobusów.

Odsiecz ikarusów

Na szczęście pod koniec lat 70. przybywa odsiecz znad Dunaju. Coroczne dostawy setek węgierskich autobusów marki Ikarus pozwalają polskiej komunikacji miejskiej wydobyć się z zapaści. Do połowy lat 80. zastąpiły wszystkie "ogórki". Z większych miast urokowi ikarusa oparły się tylko Rzeszów i Toruń.

W latach 90. komunikacja zaczęła zmieniać oblicze, przestawiając się z ilości na jakość i nowy standard - autobusy niskopodłogowe. Pierwsze z wyjechały na trasę w 1994 r. w Gdańsku, zaraz potem w Łodzi. Producenci autobusów dostrzegli w 40-milionowym kraju niezwykłą szansę. Swoje fabryki wybudowały największe koncerny: MAN, Volvo, Scania. Europejski rynek przebojem podbija polska firma Solaris produkująca nowoczesne autobusy m.in. dla miast niemieckich czy szwajcarskich. W ciągu paru lat nasz kraj stał się europejskim potentatem za pan brat z nowoczesną autobusową techniką. Dziś jadąc zabytkowym "ogórkiem", nie sposób uwierzyć, że był to niegdyś szczyt luksusu.

* Autor jest członkiem Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej
[color=#3366FF]Chronisz środowisko na piątkę z plusem, gdy podróżujesz Gdyńskim trolejbusem![/color]
Adam3k
<i>BusForum</i>
 
Posty: 1185
Dołączył: sobota, 20 grudnia 2003, 19:01
Lokalizacja: Wrocław
Avatar użytkownika

Postprzez Adam3k » piątek, 1 grudnia 2006, 15:14

To jest wydarzenie w kraju?
NDT
Ekspert BusForum
Ekspert BusForum
 
Posty: 2483
Dołączył: czwartek, 12 października 2006, 08:42
Lokalizacja: Gdynia
Avatar użytkownika

Postprzez NDT » piątek, 1 grudnia 2006, 15:54

Nie do końca, ale opisuje sytuację w naszym kraju.
[color=#3366FF]Chronisz środowisko na piątkę z plusem, gdy podróżujesz Gdyńskim trolejbusem![/color]
zbyrus
Ekspert BusForum
Ekspert BusForum
 
Posty: 1521
Dołączył: wtorek, 24 września 2002, 02:00
Lokalizacja: Krakowa
Avatar użytkownika

Postprzez zbyrus » piątek, 1 grudnia 2006, 17:44

Nie wierzę, by w ówczesnej Czechosłowacji nie budowano przyczepek do "ogórka". Przecież na wielu czeskich filmach widać na ekranie "ogórka" z przyczepą. Chyba, że to były polskie, eksportowane do Czechosłowacji.
Natomiast przegubowiec rzeczywiście powstał w Polsce (w Czechosłowacji dopiero późniejsza Karosa przegubowa, ale to zupełnie inny autobus).
Scania i MAN podstawą komunikacji miejskiej!
kulikowski
Ekspert BusForum
Ekspert BusForum
 
Posty: 935
Dołączył: sobota, 17 marca 2007, 01:10
Lokalizacja: Warszawa
Avatar użytkownika

Re: Historia autobusowej potęgi

Postprzez kulikowski » piątek, 18 czerwca 2010, 14:28

[url]http://www.przegubowiec.com/artykuly/433-recenzja-ksiki-jelcz-pojazdy-samochodowe-i-przyczepy-1952-1970[/url]

[quote]Recenzja książki Jelcz - Pojazdy samochodowe i przyczepy 1952-1970
Jacek Pudło

środa, 24 marca 2010 19:04

[img]http://www.przegubowiec.com/images/stories/artykuly/jelczbook.jpg[/img]
(C) fot. Jacek Pudło/Przegubowiec

W marcu bieżącego roku ukazała się nowa książka dokumentująca historię polskiej motoryzacji. Wojciech Połomski, pasjonat z Jelcza-Laskowic, podjął trud skompletowania możliwie pełnej wiedzy o produktach i prototypach Jelczańskich Zakładów Samochodowych. Dziesiątki rozmów z byłymi pracownikami i konstruktorami, setki stron archiwalnych materiałów, liczne fotografie - to wszystko pozwoliło autorowi na utworzenie monografii prezentującej wszystkie jelczańskie modele. W temacie autobusów publikacja sięga od pierwszego prototypu autobusu A-81 Odra z 1958 roku, poprzez opisy legendarnych Ogórków, aż do nieznanych faktów z okresu licencji Berlieta. Bogato ilustrowana książka, pełna niepublikowanych dotąd zdjęć prototypów z Jelcza, to obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika krajowej motoryzacji. Dodatkowym atutem publikacji jest niska cena - 38 zł. Nie pozostaje nic innego, niż życzyć autorowi powodzenia w pisaniu dalszej części historii Jelcza!

[url=http://www.wkl.com.pl/pojazdy-samochodowe-i-przyczepy-jelcz-1952-1970,1,1,1291]Więcej informacji o książce na stronie Wydawnictwa Komunikacji i Łączności[/url]


źródło: Przegubowiec
NIE dla ACTA!
Odpowiedz