[Kijów, Ukraina] Jeżdżąc po Kijowie, czyli gdzie jest moj...

Wasze opinie o światowych trendach w autobusowej motoryzacji.

Moderatorzy: Leszek Matula, TFZ

NDT
Ekspert BusForum
Ekspert BusForum
 
Posty: 2483
Dołączył: czwartek, 12 października 2006, 08:42
Lokalizacja: Gdynia
Avatar użytkownika

[Kijów, Ukraina] Jeżdżąc po Kijowie, czyli gdzie jest moj...

Postprzez NDT » wtorek, 11 marca 2008, 07:26

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,87911,5008885.html

[quote]Nie ma kontrolerów biletów, bywają za to konduktorzy. Z kart miejskich mało kto tu korzysta. Zamiast dokładnych rozkładów jazdy są mniej zobowiązujące informacje. Kijowski transport miejski różni się od warszawskiego.

Autobusy, tramwaje, trolejbusy i busy (te ostatnie zwane marszrutne taxi) suną po ulicach ukraińskiej stolicy wypakowane po brzegi. Pasażerowie z reguły ściśnięci jak kartofle w worku. A gdy kierowca hamuje, siły odśrodkowe sprawiają że ludzie napierają na siebie jeszcze bardziej. I jakoś nie urągają kierowcom. No bo to się rozumie, że jeśli na trasie gdzieś wypada remont, to trzeba skręcić. W ostatniej chwili, ostro. Oj nie tak jak w Warszawie; naprawdę ostro! Ale wszystko można przeżyć, bo z drugiej strony jak ktoś zatrzymuje autobus poza przystankiem, to - wprawdzie nie zawsze - ale kierowca może się zatrzymać, zabrać człowieka.

Sposób opłaty za przejazd kijowskimi środkami lokomocji też różni się od warszawskiego. Karty miejskie niby są, ale tu rzadko kto z nich korzysta. Kiosków poza centrum jest na tyle mało, że biletu się raczej nie znajdzie, choćby nawet ktoś bardzo się starał i czuł potrzebę dzierżenia takowego w dłoni. Tu opłata pobierana jest przy wsiadaniu do wybranego środka lokomocji.

Aby z autobusu czy marszrutki skorzystać, trzeba po prostu do niej wsiąść, co nie zawsze jest możliwe. Nienawykłym do tutejszych realiów może też przeszkadzać to, że marszrutka nie jeździ według znanego nam rozkładu, na którym są dokładne godziny i minuty kursowania. Tu na przystankach jest jedynie informacja, że w godzinach takich i takich marszrutka kursuje np. co 20 minut. Nie zawsze to jest prawdą, równie dobrze może przyjechać i po 40 minutach.

Tak półserio myślę sobie, że gdyby tak było w Warszawie, podpalilibyśmy najpierw ratusz, później Belweder, a na końcu tabory autobusowe. A tu pełna dyscyplina. Na przystankach tworzą się kolejki. Autobus bądź marszrutne taksi podjeżdża i każdy wsiada kolejno, do momentu w którym już drzwi nie mogą się zamknąć.

Codziennie minimum dwa, trzy razy jeżdżę marszrutnym taksi (krócej - marszrutką). Wygodne, bo zatrzymuje się, gdzie człowiek chce. Kursuje dosyć często. Ma w sumie 43 miejsca, w tym 21 siedzących. Jednak kierowca zawsze zabiera znacznie więcej pasażerów, niż jest miejsc. Gdyby człowiek chciał się w takiej marszrutce przewrócić podczas gwałtownego hamowania, i tak nie da rady. Uniemożliwi to siła pleców bądź ramion dokoła.

Przejazd marszrutką w obrębie miasta kosztuje od jednej do trzech hrywien (50 gr - 1,5 zł), a autobusem - 50 kopiejek (tj. 25 gr). Przyjęte są dwie możliwości płacenia: a) pieniądze przekazuje się kierowcy. Jeśli stoimy na końcu pojazdu, nic nie szkodzi, podajemy jakąś kwotę poprzez innych pasażerów. Pieniądze sobie wędrują, a my czekamy spokojnie na resztę, b) w autobusie lub marszrutce jest zatrudniony konduktor (musi być odpowiednio silny i/lub zręczny, żeby przecisnąć się przez tłum pasażerów szczelnie wciśniętych w każdy kąt pojazdu), który pobiera opłatę za przejazd i wydaje bilety.

Kontroli biletów takiej jak w Warszawie nie ma. Nie wyobrażam też sobie, żebym w Warszawie przekazał w tłumie 10 zł na bilet i reszta do mnie wróciła wraz z biletem.

Wprawdzie byłem niedawno świadkiem, jak ktoś nie dostał hrywny reszty, ale to chyba był wyjątek potwierdzający regułę. Człowiek awanturował się strasznie. Krzyczał, że to niepojęte, aby tej hrywny nie przekazać dalej. Denerwowali się też inni pasażerowie. Zgodnie twierdzili, że tak postąpić mógł tylko bezczelny bandyta z prowincji, a nie prawdziwy mieszkaniec Kijowa. A pasażer aż do stacji końcowej pytał się głośno, gdzie jest jego hrywna reszty, nie mogąc pojąć, dlaczego jej nie dostał i smutno kiwając głową w rytm potrząsań autobusu.
[color=#3366FF]Chronisz środowisko na piątkę z plusem, gdy podróżujesz Gdyńskim trolejbusem![/color]
Aron
Ekspert BusForum
Ekspert BusForum
 
Posty: 4813
Dołączył: czwartek, 4 września 2003, 02:00
Lokalizacja: Lublin
Avatar użytkownika

Re: [Kijów, Ukraina] Jeżdżąc po Kijowie, czyli gdzie jest moj...

Postprzez Aron » wtorek, 11 marca 2008, 13:34

[quote="NDT"]
Aby z autobusu czy marszrutki skorzystać, trzeba po prostu do niej wsiąść, co nie zawsze jest możliwe. Nienawykłym do tutejszych realiów może też przeszkadzać to, że marszrutka nie jeździ według znanego nam rozkładu, na którym są dokładne godziny i minuty kursowania. Tu na przystankach jest jedynie informacja, że w godzinach takich i takich marszrutka kursuje np. co 20 minut. Nie zawsze to jest prawdą, równie dobrze może przyjechać i po 40 minutach.

No to przecież tak samo jest w MPK Lublin. Ileż to razy zdarzało się, że 26 przyjeżdżało po 40 minutach, a wg rozkładu jeździ co 20.
Zresztą podobnie jest w Budapeszcie - nie pisze że autobus kursuje o tej i o tej godzinie, tylko co 7-8 minut na przykład
http://www.bkv.hu/busz/7.html
http://www.pkslublin.jpg.pl/ - fotogaleria autobusów i busów z Lubelszczyzny.
Jakub K.
Ekspert BusForum
Ekspert BusForum
 
Posty: 1117
Dołączył: wtorek, 15 kwietnia 2003, 02:00
Lokalizacja: z Krakowa
Avatar użytkownika

Re: [Kijów, Ukraina] Jeżdżąc po Kijowie, czyli gdzie jest moj...

Postprzez Jakub K. » środa, 12 marca 2008, 23:42

[quote="Aron"]
Zresztą podobnie jest w Budapeszcie - nie pisze że autobus kursuje o tej i o tej godzinie, tylko co 7-8 minut na przykład
http://www.bkv.hu/busz/7.html

Poważnie rozumiesz co na tym rozkładzie jest napisane?
A na przykład ten rozkład zrozumiesz? :D :D
http://people.opera.com/michalk/pict4659_r.jpg
"Dwoje ludzi na przystanku na rozstaju życia dróg,Autobus dla kochanków do ich stacji nie podjedzie nigdy już..." (Mamzel)
Aron
Ekspert BusForum
Ekspert BusForum
 
Posty: 4813
Dołączył: czwartek, 4 września 2003, 02:00
Lokalizacja: Lublin
Avatar użytkownika

Re: [Kijów, Ukraina] Jeżdżąc po Kijowie, czyli gdzie jest moj...

Postprzez Aron » czwartek, 13 marca 2008, 07:33

[quote="Jakub K."]
Zresztą podobnie jest w Budapeszcie - nie pisze że autobus kursuje o tej i o tej godzinie, tylko co 7-8 minut na przykład
http://www.bkv.hu/busz/7.html

Poważnie rozumiesz co na tym rozkładzie jest napisane?[/quote]
A masz jakieś inne propozycje co to znaczy?
http://www.pkslublin.jpg.pl/ - fotogaleria autobusów i busów z Lubelszczyzny.
Locutus
<i>BusForum</i>
 
Posty: 3502
Dołączył: sobota, 28 grudnia 2002, 02:00
Lokalizacja: Romilly-sur-Seine
Avatar użytkownika

Re: [Kijów, Ukraina] Jeżdżąc po Kijowie, czyli gdzie jest moj...

Postprzez Locutus » czwartek, 13 marca 2008, 10:39

W Paryżu rozkłady autobusów też wyglądają podobnie. Tylko pisze, że autobus kursuje co ileśtam minut i to wszystko. No ale w Paryżu jest to uzupełniane przez SIEL ? system informacji pasażerskiej w czasie rzeczywistym ? tablice przystankowe podają rzeczywisty czas oczekiwania na pojazd danej linii...

Pozdrawiam!
LOKI
[url=http://www.pkk.info.pl][color=blue]Platforma Komunikacyjna Krakowa[/color][/url] - najprzyjaźniejsze użytkownikowi forum o krakowskiej komunikacji miejskiej.
Odpowiedz